Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gabinet lekarski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gabinet lekarski. Pokaż wszystkie posty

"Kto wyłączy mój mózg?" Joanna Opiat-Bojarska





 Wczoraj miałam dzień kryzysowy... Ostatnio mam za dużo na głowie (i niestety nie chodzi o piękne loki).  Ale udało mi się załatwić pilną sprawę w... Izraelu (dzięki Ci Boże, że istnieje Internet!) i jestem z siebie dumna! Na przyjaciół można liczyć zawsze i wszędzie... Ale i tak dzień mijał bez większego "wow". Chyba za dużo pracuję i myślę o dzieciakach ze szkoły, ale udało mi się skończyć teks Jasełek, bo jak tak dalej pójdzie, to Jezus się urodzi, zanim zdążę rozdać teksty... ;) Gdy stres z niewiadomego mi powodu sięgnął zenitu, postanowiłam zmienić metodę walki. Zamiast po kolejnego Rogala Marcińskiego, sięgnęłam po ... książkę. I jak zwykle długo nie wiedziałam, na którą się zdecydować -jak zwykle, to książka znalazła mnie. Krótka inspekcja półek (przynajmniej kurze pościerałam) i znalazłam tytuł pasujący do mojego samopoczucia.



Po kilku godzinach zamknęłam książkę i już wiedziałam, że sięgnę po kolejne pozycje tej Autorki. Dla mnie była to podróż do istoty bycia człowiekiem. Już kiedyś pisałam, że nie czytam książek, które nic nie wnoszą do mojego życia, nie mam czasu na bujanie w obłokach. "Kto wyłączy mój mózg?" Joanny Opiat-Bojarskiej wstrząsnęła moim człowieczeństwem. Dla mnie jest to opowieść przede wszystkim o byciu człowiekiem we wszystkich tego aspektach, to opowieść o relacjach. Choroba jest bolesnym doświadczeniem, ale drugi człowiek może pomoc nam przez nie przejść. Nawet gdy czujemy się samotni w naszym cierpieniu, jest ktoś obok, ktoś, kto tylko (lub aż) zwyczajnie jest. Własne niemoc pokazuje nam, jak jesteśmy zależni od innych. 


Główna bohaterka i zarazem autorka książki z szczęśliwego i pełnego dynamiki życia przenosi się nagle na szpitalne łóżko, z dnia na dzień nie może się poruszyć, a proste czynności muszą za nią wykonywać obcy ludzie. Nie można zrozumieć tego, co czuje osoba sparaliżowana, więc nie silę się tu na górnolotne słowa. Wiem jednak, co czuje osoba, której nagle odebrano możliwość samostanowienia o sobie, podejmowania najprostszych decyzji. Nie jest łatwo pogodzić się z własną niemocą. Największa wartośc tej książki? Autorka nauczyła mnie patrzeć na życie przez pryzmat drobnych, codziennych zdarzeń, cieszyć się każdym krokiem (nawet gdy wciąż biegam na II piętro i po całym dniu pracy mam już dosyć!). Jeden krok, jeden gest, całe życie - wolność. Często nie widzimy, ile mamy codziennie powodów do dziękowania...


Ale gdybym napisała, że jest to książka wyłącznie o chorobie, byłoby to tylko w połowie prawdą. To też historia o relacjach, o dorastaniu i, chyba co dla mnie najboleśniejsze, o przyjaźni. Joanna Opiat-Bojarska wspomina dzieciństwo, pierwsze szkolne kolonie, pierwsze spotkanie z najlepszą przyjaciółką, wspólne wypady, dyskoteki, szalone pomysły nastolatek, czy wreszcie miłość, męża i pojawienie się ukochanej córeczki. Relacje, choć brzmi to absurdalnie, są w życiu najważniejsze. Nie jesteśmy stworzeni do samotności, stajemy się ludźmi w relacjach, jakie każdego dnia nawiązujemy z innymi. Te dobre nas rozwijają i dają siłę do podejmowania kolejnych wyzwań, te toksyczne zabijają w nas radość życia... Ale przed drugim człowiekiem nie uciekniemy, tylko on może nam pomóc stać się sobą. O tym też jest ta opowieść, o przyjaźniach, czasem wzniosłych rozmowach, czasem zwyczajnych plotkach, o uśmiechu i obecności innych osób.


Często mówię: zrobię to sama, wiem najlepiej, nie potrzebuję zespołu, inni mi tylko przeszkadzają. Jestem w 200% osobą niezależną! Od kiedy zaczęłam chodzić, wszystko chciałam robić sama, nawet mamie nie pozwalam sobie pomoc. W pracy robię kilka rzeczy jednocześnie, wszędzie mnie pełno, czasem się wściekam na siebie, że doba ma tylko 24h. Gnam na złamanie karku... Pora się zatrzymać. Zacytuję tu wyjątkowo nie autorkę książki, ale Philippa Pozzo di Borgo:

"Kalectwo i choroba to ciąg załamań i poniżeń. W chwilach, gdy dostrzegamy kres, nadzieja jest tchnieniem życia: żeby je dobrze wykorzystać, trzeba wziąć DRUGI ODDECH. Maratończycy wiedzą czym on jest. To coś w rodzaju stanu łaski. Oddech uspokaja się, pogłębia, ból znika. Dusiłem się przez czterdzieści dwa lata. Dusimy się chcąc żyć zbyt szybko, okazać się najlepszym, wygrać wyścig. Ci, którzy po kilkudziesięciu kilometrach oddychają lepiej, potrafią wyobrazić sobie metę. Celem jest boska uczta, odnaleziona miłość. Wizja mety jest tu zasadnicza. MARATONU NIGDY NIE BIEGNIE SIĘ SAMOTNIE."
                                                                                  ("Drugi oddech" Philippe Pozzo di Borgo)


Sądzę, że tylko on jest w stanie zrozumieć Autorkę i wie doskonale, z czym musiała się zmagać podczas choroby.  Tę myśl Jej dedykuję na wszystkich drogach, które codziennie pokonuje.


Anna M.

P.S. Polecam blog Autorki



Notka o książce

tytuł: Kto wyłączy mój mózg?
autorka:

wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
data wydania: 11 października 2011
liczba stron: 380

 moja ocena: 6 / 6

"Okiem młodego alkoholika" Adam "WAJLORD" Wojtowicz




autor: Adam "WAJLORD" Wojtowicz
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 2013
ilość stron: 168


moja ocena:  6 /6






Alkoholizm... Przywykliśmy do tego, że wszyscy piją... Nie widzimy w tym nic złego. Pisałam już o tym wcześniej... (zobacz tutaj). Jeżeli już, to mianem alkoholika określamy zataczających się, obszarpanych mężczyzn w średnim wieku, jakich to wielu widać na ulicach czy pod sklepem z piwem...  - takich przysłowiowych "panów w ławeczki", jak w "Ranczu". Ale to nie jest cała prawda o problemie i o chorobie...


Wiemy już, że alkoholizm dotyka też ludzi sukcesu, ludzi na stanowiskach, w garniturach, z cudowną i wzorową na pozór rodziną. Jasne. Ale książka "Okiem młodego alkoholika" pokazuje nam problem alkoholowy od strony osób młodych. Rozmawiałam o tej książce z koleżanką, zdziwiła się... Co? Przecież nie można s być alkoholikiem mając lat kilkanaście, dwadzieścia! Otóż MOŻNA i ta książka jest świetnym sposobem opowiedzenia ludziom o tym, że każdy i na każdym etapie życia może się uzależnić od alkoholu. 

Autor w prosty i rzeczowy sposób opisuje swoją chorobę, pierwsze piwo, szkołę, kolegów, poczucie dorosłości, rodzinę i znajomych, brak poczucia zagrożenia i brak świadomości, że jest się już uzależnionym. A potem wstyd i ukrywanie faktów, kłamstwa i życie wyznaczane ilością wypitego alkoholu... Wtedy powoli i niepostrzeżenie stajesz się już niewolnikiem...

"Kiedy budziłem się rano, pierwszą myślą, która bezlitośnie drenażowała mój umysł, było pytanie, czy mam się czego napić lub czy mam pieniądze na alkohol"

Książka może być też cenna dla osób, które żyją z alkoholikiem pod jednym dachem. Początkowo nikt nic nie zauważa, a najbliżsi nie widzą problemu. Potem jest płacz, prośby, groźby i błagania. Zazwyczaj jest już za późno na racjonalne argumenty.  Autor pisze też o stereotypach, o tym, że społeczeństwo okrzyknęło alkoholików gorszymi ludźmi, często nie widzi się osoby chorej, a kogoś, komu już nie warto pomóc, bo sam sobie na to zasłużył... Dlaczego więc człowiek pije coraz więcej? 

"Zacząłem to robić, żeby pozbyć się podłego stanu, który zabijał we mnie chęć do życia"

Absurdalne? Możliwe, ale dla milionów ludzi na całym świecie realne i do bólu prawdziwe. Pijesz, żeby zapomnieć, ze wstydu, dla publiczności, bo wypada. A potem wracasz do domu, a pustka i samotność nie pozwala pozostać trzeźwym.


Autor pisze również o stopniowym zatraceniu się w nałogu i wreszcie powolnym odrodzeniu. Podaje również kilka cennych porad, jak pokonać wroga. Nie od dziś wiadomo, że najlepiej osobę chorą zrozumie drugi chory. My możemy prawić morały i dawać dobre rady, a dla alkoholika to jak śmiech i żart. Ale inny alkoholik podpowiadający jak żyć z chorobą to już zupełnie coś innego, bo wiarygodnego!  Zatem polecam historię młodego alkoholika jako przestrogę dla tych wszystkich, którzy niebezpiecznie balansują na granicy kieliszka. A jako zapis dramatu i chęci życia, może być pomocą w zrozumieniu ludzi pijących. Dzięki książce można próbować zrozumieć mechanizmy pchające na oślep ku chorobie, walkę, siłę i kłody rzucane pod nogi podczas procesu wychodzenia z niej. To też książka o trudnej walce kontrolowania potwora, który mieszka w umyśle osoby uzależnionej od alkoholu, bo zawsze i wszędzie trzeba być czujnym.



POLECAM
Anna M.


Książka przeczytana w ramach współpracy 

i dzięki uprzejmości wydawnictwa     
      

dziękuję bardzo :)
 i polecam zaczytani.pl


"Kasia Bosacka cudnie chudnie. Żegnaj pulpecie" Katarzyna Bosacka

autor:
wydawnictwo: Publicat
data wydania: 6 luty 2013
liczba stron: 128
moja ocena:  6 / 6




No cóż....  Panią Kasię Bosacką znam z programu "Wiem, co jem". Wiedziałam chyba wszystkie odcinki po kilka razy i przyznaję - już wiem, co jem, ale nadal ...za dużo. Przyszedł zatem czas na "ostatnią deskę ratunku" - książkę, która zaintrygowała mnie tytułem - ZEGNAJ PULPECIE. Wypisz, wymaluj - dla mnie :) Siedząc w domu nad kolejnym kawałkiem ciastka czekoladowego, zaczęłam się zastanawiać, gdzie się podziała moja energia do życia? Chyba zwyczajnie ze "szparaga" stałam się "pulpetem" :( Tylko kiedy i dlaczego?

 
W dużym skrócie: dzieciństwo - pulpet, liceum- wielki pulpet, ale potem ZMIANA, determinacja i "męska" decyzja! W ciągu 4 lat schudłam 48 kg :) Skończyłam studia... i skończyłam z nadwagą! Zostałam dumnym "szparagiem"! :) :) :)  Biegałam nawet po 10 km dziennie (prawie codziennie): wstawałam o świcie, zakładałam dres, buty i biegłam po lesie. Chodziłam na basen 2 razy w tygodniu, jadłam sałatki, sama gotowałam pyszne, zdrowe posiłki. Było bosko!

A teraz... To długa historia... ale cytując klasyka "po okresie błędów i wypaczeń" 15 kg do zgubienia... Innymi słowy po 30-stce dopadł mnie koszmar wszystkich pulpetów - efekt jo-jo! Czas się przyznać, że starość - nie radość ;) I tak sobie dziś, wchodząc z zadyszką na 6 piętro, pomyślałam: "Matysiak - dosyć! Może i nie masz tyle czasu, co kiedyś, może i praca wypełnia prawie cały dzień, może i nie chce się gotować, może i dzieci w szkole mają za często urodziny i przynoszą za dużo cukierków. Ale to tylko wytłumaczenie dla LENISTWA" No i Opatrzność sprawiła, że dziś przyszła pocztą książka Kasi Bosackiej :)

Oczywiście przeczytałam jednym tchem :) To jak powrót do czasów, kiedy miałam 25 lat i dieta stanowiła dla mnie oczywistość, zabawę, bieganie sprawiało mi radość i uśmiech sąsiadów ze wsi (i zadyszkę mojego psa). Kasia Bosacka pisze o sprawach podstawowych:
  • 5 zdrowych, racjonalnych posiłków
  • dużo wody
  • zero cukru
  • sport


Nie jest to książka dla tych, którzy chcą zgubić kilogramy bez wysiłku, szybko i dużo. Nie, nie! Nic w przyrodzie nie ginie. Nie chodzi o to, żeby się odchudzać, trzeba trwale zmienić nawyki żywieniowe :) I nie powtarzać starych błędów, czyli nie robić tego, co ja przez ostatni rok :) Dodatkową zaletą książki jest lekki i przystępny język - pani Kasia pisze z dużą dozą humoru i autoironii, dlatego wywołuje również uśmiech u czytelnika. I największa zaleta - książka nie jest teoretycznym dumaniem silikonowej, sztucznie wyprodukowanej gwiazdki. To prawdziwa kobieta z krwi i kości... Jest zatem jedną z nas! Kasia Bosacka jest żoną, matką, pracuje, ma mało czasu i dużo pokus jedzeniowych. Autorka na własnych kilogramach wypróbowała skuteczność swoich porad, schudła i odzyskała dobrą kondycje. Książka jest zatem godna polecenia, a autorce można zaufać, z całą pewnością wie, co mówi!

Moja recenzja jest tylko połowiczna. Przeczytałam książkę! Jest świetna. Ale drugą część recenzji napiszę za kilka miesięcy, gdy.... schudnę również i ja. A zatem kochane pulpety i wy ... szparagi:

Rozpoczynam misję! I to wcale nie będzie Mission: Impossible! Z doświadczenie wiem, że całkowicie possible!

CEL                                             - wrócić do wagi 65 kg
DATA rozpoczęcia projektu       - JUŻ!  (czyli moje 32 urodziny - dobry moment, prawda?)
DADA zakończenia                    - 1.10.2013
SPOSÓB                                     - zdrowe odżywianie, sport, unikanie śmieciowego jedzenia

Do wiadomości wszystkich zainteresowanych - uduszę, jak ktoś mnie będzie wyciągał na pizze! :) :) :) Może być... sałatka :)


Anna M.


Polecam
-  fragment programu "Kasia Bosacka cudnie chudnie"
-  fragment książki Kasi Bosackiej / artykuł w Wysokich Obcasach - "Bosacka chudnie w oczach"




Belfer na wakacjach :)

3 lipca 2022 r.  _______________________________________________ Postanowiłam zreanimować starego bloga czytelniczego i tchnąć w niego troch...