tytuł: Zabawka Boga
autorka: Tadeusz Biedzki
wydawnictwo: Bernardinum
data wydania: 10 października 2013
liczba stron: 328
moja ocena: 6 / 6
Byłam wczoraj na spotkaniu autorskim, ale o tym wkrótce w osobnym wpisie. A później byłam jeszcze m.in na imieninach...u K.S. Spóźniłam się, bo zgubiłam się w City Center - wiem, wiem, śmieszne, ale gdy wyszłam z Centrum na przystanek autobusowy, zupełnie nie wiedziałam, gdzie jestem i w którą stronę mam teraz iść... Długa historia... K.S. dostał w prezencie kryminał z autografem cenionego przez nas Autora i jakoś się udobruchał..., a potem spostrzegł, że mam jeszcze jeden skarb - pachnącą jeszcze Matrasem książkę "Zabawka Boga"... Od razu rozpoczęła się regularna wojna... K.S. chciał ją koniecznie pożyczyć, a ja chciałam ją koniecznie w nocy przeczytać! Rozejm nastąpił dopiero wtedy, gdy zgodziłam się mu ją dać we wtorek :) Tak więc noc należała do mnie !
Najpierw zafascynowała mnie znaleziona w internecie notka o autorze. Nigdy nie mogę się powstrzymać i przed czytaniem zawsze sprawdzam kim jest autor, o czym jest książka i jaka jest historia jej powstania. Tym razem z wypiekami na twarzy czytałam: "Tadeusz Biedzki. Przedsiębiorca i podróżnik. W latach 70. i 80. dziennikarz „Polityki” i „Przeglądu Tygodniowego”. Po upadku komunizmu redaktor naczelny „Trybuny Śląskiej”, a także przedsiębiorca i właściciel kilku firm. Od dwudziestu lat podróżuje z plecakiem po świecie. Odwiedził kilkadziesiąt państw. Fascynuje go egzotyka i Trzeci Świat. W podróżach towarzyszy mu żona. Przeżyli niezwykłe i niebezpieczne przygody. Byli m.in. w walącym się hotelu w Stambule podczas trzęsienia ziemi w 1997 r., uciekali przed błotno-kamienista lawiną w Himalajach i przed powodzią w południowej Etiopii, w której zginęło ponad 700 osób, w Syrii rozmawiali z terrorystami, w Palestynie znaleźli się pośrodku walk z żołnierzami izraelskimi, w Indiach autora zaatakował nożownik".
Jak zahipnotyzowana patrzyłam na okładkę i zdjęcia, których mnóstwo jest w książce. Wyjęłam zachomikowanego w szafce Rogala Marcińskiego... a co! Założyłam skarpetki (zimno) i poczłapałam do kuchni zrobić dzbanek kawy...
Kiedy o 4.30 zamykałam książkę, długo jeszcze myślałam o tym, dlaczego wierzę. Dlaczego? Cóz.. opowiedziana w "Zabawce Boga" historia może śmiało konkurować z Kodem da Vinci, czy Poszukiwaczami Zawinionej Arki. I to w dobrym tego słowa znaczeniu.
Autor otrzymuje przesyłkę z Etiopii od starego kolegi jeszcze z czasów studenckich - Andrzeja (dziś mnicha szukającego prawdziwego chrześcijaństwa). Z treści listu dowiaduje się, że ten odkrył największy skarb, a raczej drogę do niego, wiodąca przez wieki historii wielu osób. Mamy zatem sporo z opowieści o św. Janie Apostole i Miriam, Szawle, Kefasie... Później w posiadanie skarbu wchodzą m.in. Jefraim i jego wnuk Alfeusz - przedsiębiorcy z Efezu i Jerozolimy. Mijają lata i po kolejnych podbojach Ziemi Świętej ślad o drewnianym pudełku ginie, aż przypadkowo w czasie rządów legendarnego Saladyna wpada ono w ręce brata Rajmunda z Zakonu Templariuszy. Co jest owym skarbem? Drewniany, wystrugany przez Józefa osiołek, którym bawił się Jeszua, kiedy był dzieckiem - jedyna pamiątka po Jezusie.
Przyznam, że chłonęłam książkę wszystkimi zmysłami, przenosiłam się do czasów wędrówki Mariam i Jana do Efezu, ucieczki Kefasa i zburzenia Jerozolimy. Barwne opisy pozwoliły mi choć na chwilę zobaczyć świat takim, jakim widzieli go pierwsi chrześcijanie. Poczułam też chorobę toczącą Kościół w czasach wojen krzyżowych, herezji i walki o władzę, kiedy to niewierni (muzułmanie) byli bardziej wierni niż królowie chrześcijańskiej Europy. Wreszcie przeniosłam się wraz z Autorem do Etiopii, gdzie z dala od pazernych łap władców rozwijało się tętniące życiem i siłą chrześcijaństwo. Zdjęcia i opisy miejsc pozwoliły mi choć w wybrani zobaczyć stare klasztory, wykute w skałach monumentalne świątynie czy zapomniane biblioteki kryjące najcenniejszy skarb ludzkości - tysiącletnie księgi i manuskrypty. A wszystko po to by na końcu.... No cóż nie będę zdradzała finału poszukiwań Autora...
Można by rzec - spiskowa historia dziejów jakich wiele, tajemnice templariuszy, wojen i krucjat, Saraceni, skonfliktowany Kościół. Jednym słowem - nic nowego.... Wiem... A mimo to, zawsze po lekturze takiej książki, na nowo weryfikuje mój pogląd na wiarę. Dlaczego? Bo to najcenniejsza rzeczywistość, jaką mam, czasem trzymam bardzo mocno, niekiedy niebezpiecznie wyślizguje mi się z ona z rąk. Jestem z wykształcenia teologiem, z zamiłowania biblistką, od lat uczę religii. Niejedno już widziałam, niejedno przeżyłam. Zawsze jednak wracam do korzeni - do Biblii i prostej, zwyczajnej historii Jeszuy - Człowieka i Boga, którego świat zna jako Jezusa Chrystusa...
Anna M.
P.S. A rankiem włączyłam sobie na DVD film "Królestwo Niebieskie". Polecam :) Hollywoodzkie naleciałości rzecz jasna ma, ale dobrze pokazuje Jerozolimę czasów krucjat...






